poniedziałek, 27 kwietnia 2015
10 wymówek, które przeszkadzają w oszczędzaniu
10 wymówek, które przeszkadzają w oszczędzaniu
Odkładanie pieniędzy na "czarną godzinę" nie cieszy się dużą sympatią. Powszechnie postrzegane jest jako uciążliwe, czasochłonne i mało skuteczne. Ten stan rzeczy dodatkowo pogłębia szereg popularnych pretekstów, które obniżają oszczędnościową motywację. To najpopularniejsze:1. "Oszczędzałbym, ale nie mam z czego"
2. "Oszczędzałbym, ale nie wiem jak"
3. "Nie mam czasu"
4. "Nie lubię sobie czegoś odmawiać"
5. "Oszczędzanie wymaga ode mnie wysiłku"
6. "Mój bank nie udostępnia ciekawych propozycji oszczędnościowych"
7. "Mam kredyty - wszystkie dodatkowe środki przeznaczam na ich spłatę"
8. "Co jakiś czas zdarzają mi się większe wydatki - wszystkie zaoszczędzone środki trafiają wówczas na pokrycie tych zobowiązań"
9. "Chcę oszczędzać, ale pokusy są zbyt duże"
10. "Nie mam zaufania do instytucji finansowych"
W następnych postach podam krótko co osoby biorące udział w sondzie mieli na myśli oraz racjonalne wytłumaczenie, podanie argumentów, że to błędne rozumowanie.W ten sposób do niczego w życiu się nie dojdzie, prócz mieszkania na kredyt i samochodu na raty, no i może trochę fajnych ciuszków :).
Tamara Czartoryska - aktorka, prezenterka, bizneswoman
Gra w filmach, bierze udział w akcjach mających na celu ochronę
środowiska i wspiera fundacje charytatywne. Ale to nie wszystko –
sprawdza się jako prezenterka telewizyjna, jest świetną sportsmenką i
udziela rozsądnych porad dziewczętom, które chciałby zostać
(amerykańskimi) księżniczkami.
Nic dziwnego, bo kompetencje ku temu ma odpowiednie. W jej żyłach płynie błękitna krew, a w swoim drzewie genealogicznym ma Giedymina, dziada Władysława Jagiełły. Jednak zanim Tamara Czartoryska stała się kobietą z misją, była jedną z rozpuszczonych, bogatych dziewczyn, które sądziły, że świat leży im u stóp. Dopiero kiedy rodzice dali jej porządną życiową lekcję, nastolatka na nowo zdefiniowała swój system wartości. Energię i buntowniczy charakter Tamara odziedziczyła po pochodzącej z Kairu matce, która w branży rozrywkowej robiła karierę jako modelka i konsultantka filmowa.
Życiowa lekcja:
Rodzice, zirytowani jej zachowaniem, podjęli stanowcze kroki, by sprowadzić córkę na ziemię – odcięli ją od gotówki. To całkowicie zmieniło życie nastoletniej dziewczyny, która zamiast brylować w towarzystwie i robić wielką karierę, musiała sprzątać stajnie, by zarobić trochę grosza. Później jej relacje z rodzicami znacznie się poprawiły i Czartoryska mogła zacząć studia, ale jak przyznawała, nigdy nie zapomniała tej ciężkiej życiowej lekcji. Uczyła się, jak być samodzielną, i nie chcąc polegać wyłącznie na pieniądzach od ojca, zaczęła pracę jako kelnerka.
O uzdolnioną dziewczynę z dobrego domu szybko upomniała się branża rozrywkowa.Zaproponowano jej posadę prezenterki w programie o tajskim boksie. Później prowadziła również program motoryzacyjny „Sexy Road Test”. W 2005 roku wzięła udział w zawodach w sportowym reality show „The Games”, gdzie wygrała brązowy medal. Ale to oczywiście nie koniec jej osiągnięć.
Aktorski debiut:
Jeszcze zanim poszła na studia, Czartoryska podążyła śladem matki i próbowała swoich sił jako modelka, ale szybko okazało się, że ten zawód jej nie satysfakcjonuje. O wiele lepiej czuła się w telewizji. Chętnie przyjęła propozycje, by zostać konsultantką w reality show „American Princess”, a później i „Australian Princess”.Wkrótce postanowiła spróbować swoich sił w filmie. Na ekranie zadebiutowała w 2005 roku, niewielką rólką – prostytutki – w telewizyjnym „The Stepfather”.Praca na planie spodobała się jej do tego stopnia, że wkrótce potem rozpoczęła studia aktorskie w Howard Fine Acting Studio w Hollywood.
Ale jej kariera aktorka szybko stanęła w miejscu.
Obecnie:
Całkowicie poświęciła się za to działalności charytatywnej. Wspiera rozmaite kampanie, promuje działania fundacji zajmujących się ochroną środowiska, zbiera pieniądze na leczenie chorych dzieci. Została też rzecznikiem Programu Oszczędzania Energii i zaangażowała się w działanie założonej przez swojego ojca Fundacji Książąt Czartoryskich.
Co będzie dalej pokaże czas, ale nie zmienia to faktu, ze trzeba próbować wszystkiego by znaleźć swoją drogę a co za tym idzie spełnienie i satysfakcję ....oczywiście również finansową.
Nic dziwnego, bo kompetencje ku temu ma odpowiednie. W jej żyłach płynie błękitna krew, a w swoim drzewie genealogicznym ma Giedymina, dziada Władysława Jagiełły. Jednak zanim Tamara Czartoryska stała się kobietą z misją, była jedną z rozpuszczonych, bogatych dziewczyn, które sądziły, że świat leży im u stóp. Dopiero kiedy rodzice dali jej porządną życiową lekcję, nastolatka na nowo zdefiniowała swój system wartości. Energię i buntowniczy charakter Tamara odziedziczyła po pochodzącej z Kairu matce, która w branży rozrywkowej robiła karierę jako modelka i konsultantka filmowa.
Życiowa lekcja:
Rodzice, zirytowani jej zachowaniem, podjęli stanowcze kroki, by sprowadzić córkę na ziemię – odcięli ją od gotówki. To całkowicie zmieniło życie nastoletniej dziewczyny, która zamiast brylować w towarzystwie i robić wielką karierę, musiała sprzątać stajnie, by zarobić trochę grosza. Później jej relacje z rodzicami znacznie się poprawiły i Czartoryska mogła zacząć studia, ale jak przyznawała, nigdy nie zapomniała tej ciężkiej życiowej lekcji. Uczyła się, jak być samodzielną, i nie chcąc polegać wyłącznie na pieniądzach od ojca, zaczęła pracę jako kelnerka.
O uzdolnioną dziewczynę z dobrego domu szybko upomniała się branża rozrywkowa.Zaproponowano jej posadę prezenterki w programie o tajskim boksie. Później prowadziła również program motoryzacyjny „Sexy Road Test”. W 2005 roku wzięła udział w zawodach w sportowym reality show „The Games”, gdzie wygrała brązowy medal. Ale to oczywiście nie koniec jej osiągnięć.
Aktorski debiut:
Jeszcze zanim poszła na studia, Czartoryska podążyła śladem matki i próbowała swoich sił jako modelka, ale szybko okazało się, że ten zawód jej nie satysfakcjonuje. O wiele lepiej czuła się w telewizji. Chętnie przyjęła propozycje, by zostać konsultantką w reality show „American Princess”, a później i „Australian Princess”.Wkrótce postanowiła spróbować swoich sił w filmie. Na ekranie zadebiutowała w 2005 roku, niewielką rólką – prostytutki – w telewizyjnym „The Stepfather”.Praca na planie spodobała się jej do tego stopnia, że wkrótce potem rozpoczęła studia aktorskie w Howard Fine Acting Studio w Hollywood.
Ale jej kariera aktorka szybko stanęła w miejscu.
Obecnie:
Całkowicie poświęciła się za to działalności charytatywnej. Wspiera rozmaite kampanie, promuje działania fundacji zajmujących się ochroną środowiska, zbiera pieniądze na leczenie chorych dzieci. Została też rzecznikiem Programu Oszczędzania Energii i zaangażowała się w działanie założonej przez swojego ojca Fundacji Książąt Czartoryskich.
Co będzie dalej pokaże czas, ale nie zmienia to faktu, ze trzeba próbować wszystkiego by znaleźć swoją drogę a co za tym idzie spełnienie i satysfakcję ....oczywiście również finansową.
Zlecenie jest lepsze od zwolnienia
Mamy do czynienia z gigantyczną
manipulacją. Mówienie, że na umowie zlecenie pracownik ma gorsze prawa
jest absolutną bzdurą – mówi w rozmowie z Money.pl Rafał Brzoska, prezes Integera.
- Czy któryś pracownik został z kajdankami przyprowadzony do pracy i powiedziano mu "dziś będziesz pracował na umowę zlecenie”? – mówi szef Integera. Pytany, czy takimi kajdankami nie jest bezrobocie, stwierdza, że w jego opinii ono w Polsce nie istnieje. Do czynienia mamy mieć - według Brzoski - z "bezrobociem nieprawdziwym", bo sporo osób pracuje na czarno. Polski multimilioner jest zdania, że jedynie około 4 proc. Polaków nie chce w ogóle pracować.
Zaleca też przejście na umowy zlecenie Poczcie Polskiej, bo to jest lepsze niż "zwalnianie pracowników".
Szef spółki, która zarządza m.in. Paczkomatami oraz InPostem odniósł się w ten sposób do zarzutu, że biznes i rywalizację z Pocztą Polską opiera jedynie na gorszym traktowaniu swoich pracowników.
- Wszyscy pracownicy, którzy pracują w różnych firmach - nie tylko kurierskich – najczęściej wybierają bądź to formę prowadzenia własnego biznesu, bądź umowy czasowe - stwierdza Brzoska.
Uważa też, że nikt jego pracowników nie przymusza do pracy. Dodaje, że umowa zlecenie jest optymalna w przypadku firm kurierskich, bo występują tam szczyty nie tylko świąteczne, ale także w trakcie tygodnia.
A jak Wy się do tego odniesiecie?
- Czy któryś pracownik został z kajdankami przyprowadzony do pracy i powiedziano mu "dziś będziesz pracował na umowę zlecenie”? – mówi szef Integera. Pytany, czy takimi kajdankami nie jest bezrobocie, stwierdza, że w jego opinii ono w Polsce nie istnieje. Do czynienia mamy mieć - według Brzoski - z "bezrobociem nieprawdziwym", bo sporo osób pracuje na czarno. Polski multimilioner jest zdania, że jedynie około 4 proc. Polaków nie chce w ogóle pracować.
Zaleca też przejście na umowy zlecenie Poczcie Polskiej, bo to jest lepsze niż "zwalnianie pracowników".
Szef spółki, która zarządza m.in. Paczkomatami oraz InPostem odniósł się w ten sposób do zarzutu, że biznes i rywalizację z Pocztą Polską opiera jedynie na gorszym traktowaniu swoich pracowników.
- Wszyscy pracownicy, którzy pracują w różnych firmach - nie tylko kurierskich – najczęściej wybierają bądź to formę prowadzenia własnego biznesu, bądź umowy czasowe - stwierdza Brzoska.
Uważa też, że nikt jego pracowników nie przymusza do pracy. Dodaje, że umowa zlecenie jest optymalna w przypadku firm kurierskich, bo występują tam szczyty nie tylko świąteczne, ale także w trakcie tygodnia.
A jak Wy się do tego odniesiecie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)